Jeden proces / Artykuły

Jedna osoba wie, reszta przychodzi po prompty. ChatGPT w firmie

W styczniu 2023 roku ChatGPT nie wiedział, co to dziabąg. (Mityczny stwór, tak po polsku mówimy na coś dziwacznego.)

Testowałem go wtedy dla podcasterów. Dostałem skrypt odcinka o marce osobistej, pomysły na podcast o glebie pod truskawki i listę najstarszych budynków w Polsce. „ChatGPT jest czarodziejski”, napisałem, a przy skrypcie dodałem: „Tak, czuć, że to pisał robot. Ale to nic”. A potem zapytałem o dziabąga i napisałem: „AI nie kuma dziabągów”. W tym samym tekście, za czytelnikami, prosiłem podcasterów: „Weryfikuj informacje!”.

Minęło ponad trzy i pół roku. Na warsztacie w Szkole Praktyków AI, programie Youniversity, w którym uczę, uczestnik opowiedział o czymś zupełnie innym. Używa Claude'a, konkurenta ChatGPT, którego robi firma Anthropic. Chciał zrobić agenta, który przeprowadzi pracownika przez konkretną usługę, bo przy jednym kliencie mu się to sprawdziło. I zapytał: „Jeżeli mamy takiego agenta, czy on z niego może korzystać więcej niż jedna osoba?”.

Dziabągi dziabągami, ale to już pytanie o firmę. Przy ChatGPT brzmi tak samo.

W firmach spoza IT może jedna, dwie osoby umieją dobrze rozmawiać z AI, a reszta przychodzi do nich z pytaniem, jak to zrobiły. Gdy taka osoba idzie na urlop albo do konkurencji, wiedza idzie razem z nią.

Od czego bym zaczął

W firmie zacząłbym od tego:

  1. Jedno zadanie, które wraca co tydzień i które ktoś dobrze zna.
  2. Konta firmowe na początek tylko dla tych kilku osób, które to zadanie robią. Pięć licencji ChatGPT Business Standard to 125 dolarów miesięcznie.
  3. Od razu powiedziałbym, czego nie wklejać: PESEL-i, telefonów, adresów, numerów kart.
  4. We wspólnym projekcie w ChatGPT spisałbym, jak to robicie, a jedna osoba by tego pilnowała.

Zasady na jedną stronę, do skopiowania, są na końcu.

Agent, asystent, projekt: co ty, poeta, miałeś na myśli?

Nagrania z warsztatów trafiają potem do ludzi, którzy nie mogli przyjść na żywo. I dostaję pytanie: zrobiłem agenta i on mi coś tam robi albo nie robi. A ja myślę sobie: kurde, my chyba z pięćdziesiąt agentów zrobiliśmy. Co ty, poeta, miałeś na myśli?

Mam na to nudne słowo z językoznawstwa: wieloznaczność. „Agent” znaczy u ludzi kilka różnych rzeczy. Ja bym to rozdzielił tak:

Na co dzień wolę zresztą mówić o zespole pomagierów, pomocników. Zaczynamy ostrożnie, a autonomii dokładamy stopniowo.

Jak sprawić, żeby wiedza nie została u jednej osoby

Kiedy chcę zrobić film z długiego nagrania, piszę Claude'owi cztery słowa: „zrób film z nagrania”. Resztę ma spisaną w pliku: od czego zacząć, co wyciąć, jak skompresować. Zanim to spisałem, każdy taki film zaczynał się od długiego prompta, a cała wiedza, jak to zrobić, siedziała w mojej głowie.

Dlatego jeden proces zespołu rozpisałbym na pięć części. Weźmy podsumowanie rozmowy z klientem (przykład wymyślony).

  1. Co dostaje model. Transkrypcja rozmowy z usuniętymi danymi wrażliwymi, nazwa etapu sprzedaży, ewentualnie poprzednia notatka.
  2. Jaka jest instrukcja. Podsumuj w pięciu punktach: czego klient potrzebuje, co obiecaliśmy, kto co robi, do kiedy, co jest niejasne. Nie dopisuj niczego, czego nie ma w transkrypcji. Jeśli czegoś brakuje, napisz „brak w rozmowie”.
  3. Jak wygląda dobry wynik. Dwa, trzy prawdziwe podsumowania, z których zespół jest zadowolony. Bez danych klienta.
  4. Kto to sprawdza. Osoba, która była na rozmowie, czyta to przed wpisaniem do CRM.
  5. Co robimy, gdy AI się pomyli. Poprawiamy wynik, a błąd dopisujemy do instrukcji, żeby następnym razem się nie powtórzył.

Bez piątego punktu spodziewałbym się, że każdy zacznie poprawiać po cichu u siebie i z czasem w firmie będzie kilka wersji tego samego.

Wspólny projekt w ChatGPT i w Claude

Instrukcja i przykłady trafiają do wspólnego projektu. W ChatGPT projekt zbiera czaty, pliki i instrukcje, a w planie Business może do niego dołączyć do 100 osób i wejdzie tam 40 plików. Wspólny projekt pamięta tylko to, co się w nim dzieje, i nie zagląda do tego, co ChatGPT zapamiętał o poszczególnych osobach. Każdy może wziąć czat kolegi i pociągnąć go po swojemu, a oryginał zostaje. W Claude na planach Team i Enterprise projekt można zostawić prywatny, udostępnić wybranym osobom albo całej organizacji, jeśli administrator na to pozwala.

Zanim ktoś wrzuci tam wszystko:

OpenAI opisuje też różnicę między GPT a wspólnym projektem. GPT to gotowa, stała wiedza dla wielu osób, na przykład o benefitach w firmie. Wspólny projekt zmienia się razem z pracą zespołu. Do podsumowań rozmów, które co chwilę ktoś poprawia, pasuje projekt.

Instrukcja się starzeje

Kontekst to wszystko, co model ma wiedzieć o Tobie i o Twojej pracy. Osobom, które budowały asystentów już wcześniej, powiedziałem na warsztacie: „kontekst się zmienił na pewno, bo jak robiliście na początku kontekst, to opowiadaliście o swojej szkole, o swoim życiu, o swoim, nie wiem, o swoim biznesie”. A minęło dziewięć miesięcy.

W firmie dochodzi nowy produkt, nowy cennik, ktoś odchodzi, a w instrukcji dalej stoi to, co było rok temu.

Ja z moim agentem od marketingu co tydzień wypisuję, co się zadziało i co zadziałało, jakie były decyzje i jak poszło wykonanie. Mój marketing jest spisany: kto co robi, jakie mamy kanały, co się zmieniło. W zespole wystarczy mniej. Jedna osoba, która raz na jakiś czas czyta instrukcję i pyta: czy to jeszcze prawda? Można jej to wpisać w obowiązki.

Nowy kontekst zbieramy na warsztatach wywiadem: AI rozmawia z człowiekiem o jego pracy, a z tego powstaje notatka. Zachęcam, żeby odpowiadać głosem.

Prywatne konto czy ChatGPT Business

Temu uczestnikowi od wspólnego agenta powiedziałem, że raczej powinien się przełączyć na firmową wersję Claude'a, bo na tej za 20 dolarów jego dane mogą iść do uczenia modelu. Odpowiedział: „Akurat to nie są jakieś takie dane, które byłyby jakoś problematyczne, ale to jest do zastanowienia się”.

Dostawcy nazywają to trenowaniem: uczą kolejne wersje modelu na tekstach, także na Twoich rozmowach. Piszą o tym tak (stan z 31 października 2026 roku, a to się zmienia, więc sprawdź przed zakupem):

Na tych stronach patrzę przede wszystkim na jedno słowo: „domyślnie”. U obu dostawców wyjątek pojawia się wtedy, gdy sam wyślesz opinię o odpowiedzi. Łapka w dół pod czatem to też oddanie danych i zespół powinien o tym wiedzieć. Właściciel konta firmowego w Claude może takie oceny wyłączyć w ustawieniach organizacji.

Co to w ogóle jest ChatGPT Business? To dawny ChatGPT Team, nazwę zmieniono 29 sierpnia 2025 roku. Licencja Standard kosztuje 25 dolarów miesięcznie za użytkownika albo 20 przy rozliczeniu rocznym. Premium, z pięć razy większym limitem, to 125 albo 100 dolarów. Trzeba opłacić co najmniej dwie licencje, a w Standard i w Premium jest też Codex, czyli asystent do kodu. Enterprise przydaje się, gdy firma chce mieć zabezpieczenia zapisane w umowie albo potrzebuje ponad 200 licencji.

Co wolno wkleić: anonimizacja z pomocą rączek

Co wolno wkleić do ChatGPT w firmie? Tu na warsztatach jestem nudny.

Mówię tak: „Jedyna rzecz, jaką tutaj zabraniam, to dane wrażliwe, czyli nie wrzucasz listy z PESELami ani telefonami”. Przy wątpliwości traktuję dane jak osobowe i czyszczę je przed wgraniem. Wylatują PESEL-e, adresy, telefony, numery faktur i kwoty, a nazwy firm zamieniam na role. Z transkrypcjami rozmów jest jeszcze jeden kłopot, bo mówią tam ludzie, którzy nie wiedzą, że wylądują w modelu. Czy i kogo pytać o zgodę, to już pytanie do prawnika.

Mówię też: „zawsze zachęcam, aby dane wrażliwe anonimizować, ale anonimizować z pomocą rączek, a nie na przykład wrzucać mu te dane i powiedzieć anonimizuj, bo ludzie popełniają taki śmieszny błąd, a potem mają jakieś problemy”. Bo żeby model zanonimizował Ci dane, musisz mu je najpierw oddać.

Gdy ktoś nie ma czego wrzucić albo nie ma jeszcze zgody, bierzemy publiczne opinie o produktach z podobnej branży. Ćwiczymy to samo, a firma niczym nie ryzykuje.

Kto zatwierdza, zanim coś wyjdzie z firmy

W sierpniu rozpisywaliśmy na warsztacie w Szkole Praktyków AI agenta, który ma pilnować dokumentów od dostawców. Agent dopasowuje dokumenty do pozycji na fakturze, a pracownik zatwierdza te dopasowania. W tym pomyśle brak dokumentu miał uruchamiać automatyczne przypomnienie do dostawcy.

Ja to przypomnienie dałbym najpierw do przeczytania człowiekowi. Jak pomyłka zostaje u nas w środku, ktoś ją poprawi. Jak pójdzie mailem do dostawcy, trzeba się tłumaczyć, czasem nieprzyjemnie.

To samo mam z tekstami: powstają u mnie z modelem, a na końcu zawsze jest człowiek i to ja zatwierdzam.

Jak nauczyć zespół: najpierw nic nie będzie wychodziło

Kiedyś powiedziałem ludziom, zanim zaczęliśmy: „jestem przekonany, że przez pierwsze kilka, kilkanaście minut w ogóle nie będzie nam nic wychodziło, a potem zacznie nam powolutku wychodzić”.

W trakcie ćwiczenia powiedziałem komuś: „to jesteś zupełnie taki jak ja kiedyś na matematyce”. Moim kolegom i koleżankom zawsze wychodziło jeden albo zero, a mnie trzy miliony coś tam i pewnie jeszcze, że krówka albo świnka zjadła cztery miliony pączków.

Na warsztacie mówię, że zadaniem jest „pogadać z nim i być smurfem marudą”. Uczestniczka, która robiła asystenta pierwszy raz, odpisała mu, że słabe, bardzo schematyczne. „Brawo, Marudo, brawo, brawo, brawo”, powiedziałem. Mówimy mu, co nam się nie podoba, dlaczego i jaki ma być rezultat poprawki.

Dwa miesiące temu byłem na szkoleniu w jednej z firm, na zamówienie klienta. Uczyłem tam ludzi obsługi Claude'a i bardzo pozytywnie mnie te osoby zaskoczyły. Ostatnie kilka szkoleń, które prowadziłem w firmach, to było: „panie, to ejaj, takie głupie”. A tutaj byli jak studenci Szkoły Praktyków AI: „nie wiem, ale się dowiem”. I było to super, po prostu super.

Warsztat dla firmy ułożyłbym na zadaniach uczestników. Wcześniej pogadałbym z szefami i z ludźmi, nad czym chcą pracować, a swoje przykłady miałbym w zanadrzu, gdyby któreś zadanie się nie nadawało.

Do czego ChatGPT przydaje się w firmie na co dzień

Na dobre zadanie na start patrzyłbym tak: wraca co tydzień, ktoś je zna od podszewki i pomyłkę da się wyłapać, zanim wyjdzie z firmy. Takie jest podsumowanie rozmowy z klientem, pierwsza wersja odpowiedzi na zapytanie ofertowe, przeszukiwanie własnych dokumentów. Także post albo mail z nagranej głosówki i przepisywanie czegoś z PDF-a do tabeli.

Przy tym ostatnim mam cudzą historię. Ruben Hassid w mailu zapowiadającym swoją firmę doradczą opisał jej klienta z branży spożywczej, 45 osób. Dwie osoby ręcznie przepisywały dane z PDF-ów przy realizacji zamówień. Zautomatyzowano to, a do sprzedaży doszły dwie nowe osoby. Materiał promocyjny, więc biorę na to poprawkę, ale tak małe zadanie to dobry start.

ChatGPT czy Claude

Zaczynałem przed ChatGPT, od GPT-2 w 2019 roku. Dziś moim głównym narzędziem jest Claude, dla mnie najlepszy, a na warsztatach uczę obu. Pracuję zwykle na bieżącym modelu i nie dobieram go do każdego zadania, bo pytanie o model to nie jest mój tryb pracy. Za Ciebie bym nie wybierał, bo trzeba to sprawdzić na Twojej pracy.

Firma ma jednak inny problem niż ja, bo wybiera za kilkanaście osób. Claire Vo z podcastu How I AI ocenia modele na zadaniach z własnej pracy, zanim się dowie, który co napisał. W firmie wyglądałoby to tak: pięć prawdziwych zadań, ChatGPT i Claude obok siebie, zakryte nazwy.

Czy opłaca się płacić za ChatGPT w firmie

Inwestuję 90 euro w Claude, bo zwraca się razy 10 (moja ocena, Twojej pracy nie znam). O licencjach, których nikt nie używa, pisałem przy wdrażaniu AI.

Policzyłbym to na jednym zadaniu. Ile trwa dziś, ile osób je robi, ile razy wraca do poprawki. Miesiąc później to samo. Do rachunku trzeba doliczyć licencje, czas na naukę i pilnowanie instrukcji.

A ile firm w ogóle tego używa? Eurostat policzył, że w 2025 roku technologii AI używało 20% przedsiębiorstw w Unii Europejskiej z co najmniej dziesięcioma pracownikami. W Polsce 8,4%. Niżej jest tylko Rumunia (5,2%), a w Danii to 42%. Badanie PARP i Uniwersytetu Jagiellońskiego pokazuje więcej, 23%, ale tam pytano pracodawców z 12 branż, w których AI może dać najwięcej.

Te liczby mogą nie obejmować kolegi, który wkleja coś do darmowego czatu na prywatnym koncie. Jeśli szef o tym nie wie, w ankiecie tego nie poda. Ilu takich jest w Polsce? Nie wiem, świeżych danych nie znalazłem.

Zasady używania ChatGPT na jednej stronie

Gdybym miał spisać zasady dla małej firmy na start, zmieściłbym się na jednej stronie, a potem dałbym ją do przeczytania komuś od prawa w Twojej firmie.

  1. Używamy tych kont: [nazwa]. Prywatnych do firmowych danych nie używamy.
  2. Nigdy nie wklejamy: PESEL-i, telefonów, adresów, numerów kart, danych zdrowotnych, haseł. Dane klientów tylko po usunięciu tego, co ich identyfikuje.
  3. Anonimizujemy ręcznie, zanim cokolwiek trafi do modelu.
  4. Każdy tekst, liczbę i cytat z modelu ktoś czyta i sprawdza, zanim pójdą dalej.
  5. Nic nie wychodzi na zewnątrz bez akceptacji człowieka.
  6. Dobre instrukcje trzymamy we wspólnym projekcie, a poprawki dopisujemy po każdym błędzie.
  7. Pytania kierujemy do: [osoba].

U Ciebie w zespole jedna osoba wie, jak gadać z AI, a reszta przychodzi do niej po prompty? Porozmawiajmy o jednym procesie. Rozmowa trwa 30 minut i jest bezpłatna, a potem dostajesz ode mnie krótkiego maila z rekomendacją. Warsztat dla zespołu do 10 osób to 6 900 zł netto za dzień.

A dziabąg? Ciekawy jestem, czy Twój ChatGPT już wie, co to jest.